Wokół kryzysu (2)

Współistnienie opartego na fundamentach kryzysu surowcowego i opartego na spekulacji kryzysu finansowego daje dość spójny obraz kryzysu gospodarki współczesnej.

O ile w miarę czytelne są prawdopodobne przyczyny kryzysu surowcowego o tyle kryzys finansowy przesłania mgła dezinformacji.

Jakie są przyczyny choroby finansów, o których nie mówi się w ogóle lub mówi się bardzo rzadko?

Z całą pewnością sprężyną całego zamieszania nie może być czasowa pomroczność jasna amerykańskich kredytodawców, którzy zbyt niefrasobliwie udzielili o parę kredytów hipotecznych za dużo. Gdyby tak się rzeczy miały, wówczas rynek szybko rozprawiłby się z fantazją amerykańskich banków dając pole konkurencji i nikt nigdy nie usłyszałby o żadnym kryzysie.

Jak widzimy – tak się nie stało. Kłopoty paru drapieżników zaowocowały powstaniem czarnej dziury, która z rosnącym apetytem pochłania coraz to nowe obszary światowej gospodarki.

Każdy element tej łańcuchowej reakcji musi zawierać czynnik łatwopalny, który ów pożar przyjmuje i rozprzestrzenia go dalej.

Czynnikiem tym jest oczywiście pieniądz fiducjarny.

Zanim teza ta zostanie rozwinięta, postarajmy się ją zaatakować. Dlaczego pieniądz fiducjarny, zadomowiony od wielu dziesiątków lat, akurat właśnie teraz, w początkach XXI wieku miałby stać się paliwem finansowego pożaru?

Jest hipoteza, którą postawić można bez większego problemu: zmieniło się środowisko, w którym pieniądz ten funkcjonuje. Rewolucja informatyczna spowodowała gwałtowne, gigantyczne zwiększenie swobody przepływu pieniądza. Jego kreacja, przepływ i alokacja to trwające ułamki sekund przekazy informacyjne. Nie było tego, gdy nie istniała światowa sieć informatyczna i gdy nie istniały komputery.

Fikcja pieniądza fiducjarnego możliwa była do utrzymania w ramach topornej gospodarki przedinformatycznej. W sytuacji, gdy płynąca niezliczoną iloscią strumieni informacja wypłukuje z rynku każdy słabszy jego element – pieniądz fiducjarny, jako własnie ten słaby, oparty na oczywistej fikcji element, w dłuższej perspektywie może nie mieć najmniejszych szans na przetrwanie.

Jeśli wczoraj pieniądz fiducjarny był jak papier, który swobodnie przenosił ogień to dzisiaj jest jak proch strzelniczy, którym obsypana jest cała, oparta na nim gospodarka. Dlatego tak groźne okazuje się iskrzenie generowane przez pojedynczą branżę. O ile powstrzymanie pożaru w magazynie papieru jest bardzo trudne, o tyle zahamowanie wybuchu w składzie prochu wymaga działań tytanicznych.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply