Od roku 1988 do roku 1999 liczba ludzi na Ziemi zwiększyła się o okrągły miliard. Na pierwszy miliard czasów historycznych ludzkość czekała 7 tysięcy lat, na szósty – zaledwie lat 11.
Analizując obecny kryzys finansowy warto mieć na uwadze pewne dynamicznie zmieniające się wartości, które funkcjonują niejako w tle, na którym dziś rysują się drobniejsze kwestie w postaci zawirowań na rynkach pieniądza fiducjarnego.
Po spadku cen ropy światła głównego nurtu informacyjnego odwróciły się od surowców i skierowały ku rynkom papierów wartościowych. Nie mówi się już o kryzysie surowcowym, teraz w modzie jest krach finansów.
Zanim przyjrzymy się bliżej finansowej panice na reglamentowanych przez państwo rynkach, wróćmy na moment do tych kwestii, które wydają się niezależne od działań rządów i żerujących dzięki tym rządom rekinów “wolnego” rynku.
Można sobie wyobrazić, że imponująca dynamika przyrostu gatunku ludzkiego na Ziemi spowoduje, że w pewnym punkcie przyszłości powierzchnia Ziemi najzwyczajniej w świecie może przestać wystarczać.
Takie dywagacje nie różnią się oczywiście od XIX-wiecznych przewidywań co do ustania ruchu paryskich dorożek z uwagi na gwałtowny wzrost ich ilości i związany z tym nadmiar końskich odchodów. Trudno jednak zaprzeczyć, że stałą pozostaje powierzchnia Ziemi o wykładniczo rosnącą zmienną – liczba jej ludności.
Człowiek, żeby istnieć, oprócz kawałka powierzchni potrzebuje jeszcze innych rzeczy, w szczególności jedzenia, lub mówiąc ogólniej – budulca i energii dla podtrzymania swoich funkcji życiowych. Zasoby energii w obrębie Ziemi, podobnie jak jej powierzchnia, są skończone. Jeśli dalszy rozwój ludzkości trwać będzie w obrębie ziemskiej biosfery – wyczerpie się nie tylko dostępna powierzchnia ale i dostępna człowiekowi, niezbędna do życia energia.
To są truizmy, niemniej warto zacząć od ich wypowiedzenia.
O ile powierzchni mamy jeszcze pod dostatkiem, o tyle źródeł łatwo dostępnej energii, zdaniem niektórych, najprawdopodobniej już nie.
Biorąc za podstawę powyższe stałe i zmienne – wskazać można na dwa zasadnicze nurty, oparte na dwóch odmiennych prognozach co do pokonania rysującej się na horyzoncie przeszkody.
Nurt “oszczędnościowy” zakłada zatrzymanie przyrostu i korzystanie z zasobów w takim zakresie, w jakim są one odnawiane. Krótko pisząc: stała liczba ludności, stała powierzchnia, stała ilość energii odnawianej przez siły przyrody (slońce, wiatr, energia biologiczna).
Nurt “ekspansywny” zakłada utrzymanie wzrostu liczby ludności z czym wiąże się zdobycie nowych przestrzeni i nowych źródeł energii.
Biorąc pod uwagę charakter życia na Ziemi, którego istotą od samych jego pierwocin jest właśnie ekspansja, zaryzykować można twierdzenie, że bardziej “obcy” i bardziej trudny w urzeczywistnieniu jest nurt “oszczędnościowy”, który wymaga włączenia ogromnej ilości potężnych hamulców. Warto zwrócić uwagę, że to właśnie “nurt oszczędnościowy” wymaga elity “hamulcowych” którzy wycinać będą wszelkie próby naturalnego, niekontrolowanego rozwoju.
Z kolei ekspansja oznacza skierowanie działań na zewnątrz, poza aktualny, cywilizacyjny kokon. Model “ekspansywny” żadnej elity stymulującej ekspansję nie potrzebuje, gdyż, jako się rzekło, ekspansja to najbardziej naturalny stan życia na Ziemi.
RSS Feed
Posted in Uncategorized
Tags: 
możliwe że zapowiada się solidny die off, w ciekawych czasach żyjemy …