Wszelkiej maści politycy pozajmowali grzędy na poziomie przedszkolnym i mam wrażenie, że ani myślą iść śladem tej kury, co to deklarowała, że “siędzie wyżej”.
W cykl “torebkowych” afer (sięgający korzeniami jeszcze czasów Dziennika Telewizyjnego) wpisały się teraz panie: Szczypińska i Senyszyn.
Polityczki (i politycy) u ludzi jako-tako dostrzegających rzeczywistość nie budzą już nawet zażenowania. Można jednak, niczym z obserwacji goryli górskich, wyciągać róże ciekawe wnioski, które dość śmiało poza te małpie igrce wychodzą.
Otóż widać np. jak bardzo śmietnikowy charakter ma tzw. prawo.
W sens istnienia “praw intelektualnych” (w tym akurat przypadku “prawa” do logo na torebce) wierzy święcie najbardziej wierząca w Polsce grupa, tzw. pożyteczna inteligencja.
Poza pożyteczną inteligencją rzeczonych “praw” bronią zwolennicy kalinizmu-hołdyzmu. Zręby tej ideologii nakreślił jeden z bohaterów powieści Sienkiewicza, afro-afrykanin Kali.
Twórcze rozwinięcie jest już jednak dziełem Zbigniewa Hołdysa, kalinisty rodzimego.
Jako, że pamięć w dzisiejszych czasach nie jest cnotą przesadnie powszechną, przypomnę, że pan Hołdys umieszczał (a może dalej umieszcza?) następujące zaklęcie na nośnikach płodów swojej twórczości: “jeśli kupiłeś tę płytę od piratów to wiedz, że okradłeś mnie, moją rodzinę i moich przyjaciół”.
Pan Hołdys sam nie omieszkał okraść “intelektualnych właścicieli” programów komputerowych (oraz ich rodzin i przyjaciół).
Przyłapany – stwierdził samokrytycznie, że sytuacja “nie powinna mieć miejsca”.
Pani Szczypińska Jolanta, zaryzykuję twierdzenie, nie należy bynajmniej do przeciwników istnienia “własności intelektualnej”. A może się mylę? Może niesłusznie klasyfikuję ją w poczet kalinistów-hołdystów?
Może… Póki co, nieco z innej beczki. Bardziej smaczny przypadek zignorowania “głupiego” prawa dała pani Gronkiewicz-Walz, która w takim tempie przyspawała kuper do warszawskiego stołka, że żadne niemądre zapisy nie były w stanie tego spawu naruszyć. Ale to było tak dawno, najstarsi ludzie nie pamiętają…
Konkluzja płynąca z moich obserwacji zwyczajów goryli górskich jest następująca: establishment nie wierzy w prawo ale z niego korzysta, pożyteczna inteligencja odwrotnie – z prawa nie korzysta, ale święcie i niezachwianie w nie wierzy.
Maciej Dudek
RSS Feed
Posted in Uncategorized 