Jak podaje „Rzeczpospolita”:
Żaden z analityków nie przewiduje spadku cen ropy. Niewykluczone, że po wycofywaniu zysków pod koniec tego tygodnia przyjdzie kolejna hossa i ostatni tydzień maja przeżyjemy z cenami powyżej 140 dol. za baryłkę. I to też nie będzie ostatnie słowo. Większość prognoz na ten rok przewiduje notowania na poziomie powyżej 170 dol. Ale ile więcej? Na razie na to pytanie nie ma konkretnej odpowiedzi.
Większość z członków OPEC doszła już do granic swoich możliwości produkcyjnych – tyle jest w artykule, jeśli idzie o kwestię wyczerpywania się surowca.
Temat Kryzysu Naftowego trafił pod strzechy. Ciągle brak jest konstruktywnej dyskusji o fundamentalnych przyczynach tego zjawiska.
Reżimy etatystyczne walczą z cenami, kompromitując się z godną podziwu finezją:
Szefowie sześciu największych amerykańskich koncernów naftowych wystąpili przed komisjami Kongresu, tłumacząc dlaczego ceny benzyny doszły do rekordowej wysokości, co poważnie bije po kieszeni zwykłych Amerykanów
(…)
- Czy jest tu ktoś, kto w jakikolwiek sposób troszczy się o to co robicie krajowi dyktując takie ceny i osiągając takie zyski? Gdzie jest sumienie korporacji? – pytał retorycznie senator Dick Durbin.
Jeśli sprawy dalej potoczą się tym torem może doczekamy się w USA reglamentacji paliw? Może kartek?
RSS Feed
Posted in 