Trwa rewolucja telekomunikacyjna w Afryce. Większość Afrykanów ma już własne telefony komórkowe. Pod względem ich ilości Afryka prześcignęła USA i Kanadę razem wzięte już trzy lata temu. Szacuje się, że w roku 2012 liczba abonentów przekroczy 735 milionów.
Liczby są bardzo wymowne. W 2000 roku ilość abonamentów w całej Afryce wyniosła zaledwie 8 milionów, osiem lat później – 300 milionów. w 2009 roku telefony miało już 40% Afrykanów, na początku roku biężącego – przeszło połowa.
Systematycznie spadają też koszty – dziesięć lat temu w Kenii telefon komórkowy był towarem z wyższej półki, niedostępnym dla przeciętnego Kenijczyka. Wzrost liczby operatorów i spadek cen sprawiły, że dzisiaj telefon to zwykłe i niezbędne w codziennym życiu narzędzie.
W Afryce telefon stał się sprzętem, który pomaga zarobić, przetrwać, uratować zdrowie i życie.
Telefonia komórkowa zapewniła łączność zdalną tam, gdzie do tej pory konieczne było spotkanie osobiste. Możliwość natychmiatowego kontaktu, zważywszy na spore odległości i brak rozwiniętej infrastruktury drogowej, to ogromne oszczędności dla prowadzących działalność gospodarczą.
Łączność telefoniczna silnie wpłynęła na ceny żywności w krajach takich jak Niger. Dostęp do informacji o cenach na tańszych targowiskach wymusił obniżenie cen na droższych, położonych w miejscach najtrudniej dostępnych. Skorzystali najbiedniejsi.
W wielu rejonach karty doładowujące stały się walutą a minuty rozmowy służą za sprawny i bezpieczny środek wymiany.
Zjawisku temu wyszli naprzeciw dostawcy. W Kenii stworzono alternatywny wobec drogiej bankowości system przekazywania pieniędzy. Sieć M-Pesa pozwala na przelewanie środków przy wykorzystaniu sprzedawców doładowań. Kenijskie rozwiązanie szybko przeszczepiono do Afganistaniu, Tanzanii i RPA.
Telefon komórkowy ma w Afryce charakter narzędzia uniwersalnego. Jakościowo zmienia dostęp do usług medycznych, farmaceutycznych (zdrapkowe sytemy weryfikacji leków w Nigerii i Ghanie), informacji rynkowej, ofert pracodawców, czy rolniczych prognoz pogodowych (system “Przyjaciel farmera” w Ugandzie). W wielu gopodarstwach domowych dostęp do telefonii komórkowej stał się niemal tak istotny jak dostęp do wody i żywności.
Gwałtowny rozwój telefonii komórkowej w Afryce spowodowany jest w dużej mierze słabą lub nieistniejącą infrastrukturą komunikacyjną. Zapotrzebowanie na łączność jest ogromne i zagraniczna technologia z powodzeniem je zaspokaja.
Co istotne – ekspansji telekomunikacyjnej nie blokują zbytnio lokalne rządy. W Kenii, po zniesieniu w 2009 roku 16% podatku od zestawów telefonicznych nastąpił wzrost ich sprzedaży o 200%.
W bezpaństwowej Somalii nieskrępowana niczym konkurencja spowodowała, jak informował “The Economist” z grudnia 2005 roku, że jakość łączności komórkowej stała się najlepsza a ceny najtańsze w całej Afryce. Dziewięć sieci telekomunikacyjnych oferuje tam różne usługi – od sms-ów począwszy na dostępie do Internetu skończywszy. Brak państwowych ograniczeń nie do końca odpowiada operatorom:
Bez cienia wątpliwości tym, czego potrzebuje somalijski sektor telekomunikacyjny, jest rząd.
- mówi somalijski ekspert ds. telekomunikacji, Ahmed Farah.
Niektórzy komentatorzy afrykańscy dostrzegają jednak rolę wolnego rynku. James Shikwati, kenijski ekonomista o poglądach libertariańskich, szef Międzyregionalej Sieci Ekonomicznej (wolnorynkowego think tanku z Nairobi) uważa, że rozwiązaniem problemu ubóstwa w Afryce jest wolność gospodarcza i wstrzymanie pomocy humanitarnej, która niszczy rodzimą gospodarkę i używana jest przez miejscowych polityków jako narzędzie do manipulowania ludźmi oraz zdobywania głosów wyborczych.
Na zdjęciu: James Shikwati, fot.: Erik Hersman , źródło: Wikipedia
RSS Feed
Posted in 