Debata zorganizowana została w związku narastającym sprzeciwem internautów wobec forsowanej przez rząd restytucji cenzury w Polsce.
Wprowadzenie cenzury Internetu ma być efektem projektowanych zmian w przepisach tzw. ustawy hazardowej i innych ustaw.
Donald Tusk zapowiedział kontynuację prac nad nowelizacją. Ustępstwem ze strony rządu ma być zawieszenie tej części prac, która dotyczy rejestru stron zakazanych do czasu przeprowadzenia konsultacji społecznych w tym zakresie.
Maciej Berek, szef Rządowego Centrum Legislacji poinformował z kolei o projekcie utworzenia systemu bieżącego monitorowania w Sieci aktualnych procesów legislacyjnych. Koncepcja pojawiła się w związku z zarzutami o próby wprowadzania antyinternetowych przepisów w tajemnicy przed opinią publiczną.
Krytycznie do debaty odniósł się Maciej Miąsik. W jego opinii temat cenzurowania Internetu został rozmyty przez liczne wątki poboczne, mniej w tym zakresie istotne a premierowskie deklaracje okazały się mgliste i dalece niewystarczające.











Jeden wielki skandal. Ludzie powinni być z pochodniami pod domem Tuska, a nie zrzędzić, że łaskawie nie kandyduje na prezydenta.