03.09.2010

Sądy

sadyPrawo do wyboru sądu to jeden z tych postulatów libertariańskich, które są źródłem najsilniejszych kontrowersji.

Sądzić to znaczy wyrażać swoją opinię. Z faktem sądzenia nie wiąże się konieczność uprzedniego zaprogramowania ustawą ani konieczność siłowego wykonania wyroku.

Sąd w ustroju libertariańskim to podmiot gospodarczy, który na zlecenie klienta wydaje opinię w powierzonej do osądzenia sprawie.

Z punktu widzenia sądu usługa ta nie wiąże się z koniecznością użycia siły celem “wykonania” opinii. Sąd nie potrzebuje również zewnętrznej, formalnej podstawy osądu w postaci przepisu prawa.

Sąd, wydając swoją opinię, może korzystać z różnych kompilacji powszechnie uznanych norm. Sądy budować mogą w ten sposób własną popularność, przyciągając klientów i chroniąc się przed rynkowym ostracyzmem.

Prawo (tj. powszechnie uznawane w rzeczywistych kontaktach międzyludzkich normy) publikowane przez firmy prawoznawcze oraz skorelowane z nim opinie sądów stanowić mogą proste kryterium, którym kierować się mogą na rynku podmioty świadczące usługi ochroniarskie i militarne.

Powodem, dla którego normy te mogą kierować działaniami firm ochroniarskich i militarnych jest chęć pozyskania i utrzymania klientów. Działalność zgodna z prawem to dobry wizerunek, naruszanie prawa to ostracyzm i odpływ pieniędzy.

Cały system funkcjonuje w oparciu o jak najprostsze przełożenie powszechnego poczucia sprawiedliwości na orzecznictwo i działania siłowe z pominięciem deformujących te normy sprzęgieł w postaci parlamentów, rządów i państwowego wymiaru sprawiedliwości. Fundamentem tego systemu jest opisany wyżej swobodny wybór sposobu obrony.

Z punktu widzenia ewolucji ustrojowej społeczeństw – prawo do wolnego wyboru sądu to jeszcze dalej posunięty rozdział sądownictwa od administracji i prawodawstwa. W ustroju opartym na założeniach libertariańskich działalności te są już zupełnie odrębne.

Podnoszone wątpliwości:

1. Co w przypadku gdy dwa różne sądy orzekną sprzecznie ze sobą w tej samej sprawie?

Jeżeli jedno z orzeczeń będzie zgodne z powszechnym poczuciem sprawiedliwości a drugie ewidentnie z nim sprzeczne to drugie najprawdopodobiej zostanie przez rynek zignorowane. Nie będzie podmiotów zainteresowanych respektowaniem takiego orzeczenia.

Jeżeli jednak zaistnieją wątpliwości co do tego, które z orzeczeń bardziej jest słuszne – rozstrzygnięcie może nastąpić na drodze apelacji do innych sądów. Postępowanie apelacyjne zakończy się tym szybciej im szybciej któreś z rozwiązań uzyska przewagę.

W teorii możliwe jest rozwiązanie skrajne: jeżeli sprzeczne rozstrzygnięcia mają jednakową siłę a ich rzecznicy  w oparciu o te orzeczenia dążą do uskutecznienia sprzecznych zachowań i wreszcie – jeżeli nie dojdzie do polubownego załatwienia sprawy – rozstrzygnięcie finalne nastąpić może pomiędzy firmami militarnymi. Takie rozwiązanie dotyczyć jednak będzie sprawy społecznie kontrowersyjnej oraz istotnej i wymagać będzie zaistnienia szeregu innych przesłanek, które przełamią stabilizującą funkcję rynku.

2. Przecież takie sądy rozstrzygać będą za pieniądze – tak, jak chce ten, który da więcej. Gdzie tu zgodność z “powszechnym poczuciem sprawiedliwości”?

Jeżeli sąd, który cieszy się renomą, wyda orzeczenie niesprawiedliwe, bo za takie zapłacił klient, wówczas naraża się na apelację do innych sądów, które również musiałyby zostać skorumpowane. Skuteczna korupcja wymagałaby w takim przypadku opłacenia większości sądów liczących się na rynku.

Innymi słowy – niesprawiedliwe orzeczenie nie zamyka sprawy i nie jest stabilne. Dla strony “przegranej” apelacja będzie opłacalna, jeżeli prawdopodobieństwo odmiennego orzeczenia jest duże. Tak się dzieje, gdy orzeczenie jest ewidentnie sprzeczne z powszechnym poczuciem sprawiedliwości.

Dodatkowym czynnikiem jest realna groźba odpływu klientów skorumpowanego sądu i – w efekcie – wyeliminowanie go z rynku. Zakładając uwolnienie rynku informacji: wysoce prawdopodobny jest również rozgłos medialny i powszechny ostracyzm skierowany bezpośrednio przeciw właścicielom takiego sądu.

Niesprawiedliwe orzeczenie wymuszone pieniądzem nie jest zatem orzeczeniem trwałym i dodatkowo może nie być opłacalne dla sądu, który je wydał (łapówka może nie zrównoważyć strat spowodowanych upadkiem firmy i ostracyzmem personalnym).

Program libertarian

Reader Feedback

10 Odpowiedzi do “Sądy”

  1. Solstafir says:

    “Skuteczna korupcja wymagałaby w takim przypadku opłacenia większości sądów liczących się na rynku”
    Nie, wystarczy przekupić (z reszta przecież legalnie) firmy militarne, które rozpieprzą te sądy które trzeba.

  2. Maciej Dudek says:

    Wtedy nie będzie to korupcja tylko przemoc – a o tym jest w tekście o obronności.

  3. Bremes says:

    “Jeżeli jedno z orzeczeń będzie zgodne z powszechnym poczuciem sprawiedliwości”

    A cóż to takiego, jak ogólne poczucie sprawiedliwości?

  4. Maciej Dudek says:

    No jak np. 99% uznaje kradzież za niedopuszczalną i wymagającą reakcji to tę reakcję będzie można nazwać wyrazem “powszechnego poczucia sprawiedliwości”.

    Sformułowanie synonimiczne mogłoby brzmieć: “jeżeli jedno z orzeczeń będzie zgodne z powszechną opinią nt. tego jakie powinno ono być”.

  5. Bremes says:

    “Sformułowanie synonimiczne mogłoby brzmieć: “jeżeli jedno z orzeczeń będzie zgodne z powszechną opinią nt. tego jakie powinno ono być”.”

    A skąd będziemy znać powszechną opinię na dany temat?

    “No jak np. 99% uznaje kradzież za niedopuszczalną i wymagającą reakcji to tę reakcję będzie można nazwać wyrazem “powszechnego poczucia sprawiedliwości”.”

    To jest dość problematyczne, gdyż ja nie uznaje seks z czternastolatką za pedofilię, a 99% może uważać inaczej i co wtedy?

    Tak samo ja uważam unikanie płacenia podatków za czyn szlachetny i godny pochwały, a 99% społeczeństwa może uważać inaczej.

    Mamy też bardzo problematyczne sprawy, jak chociażby aborcja lub eutanazja. Dochodzi do tego obraza uczuć religijnych. Jeśli 90% ludzi to byliby katolicy i uważaliby niebycie katolikiem za sprzeczne z “powszechnym poczuciem sprawiedliwości”, to co wtedy?
    Dla mnie Biblia nie jest święta i podarcie jej nie powinno być karalne, ale te 90% społeczeństwa może mnie za to powiesić, co wtedy?

  6. Bremes says:

    To jak będzie, panie Macieju?

  7. Maciej Dudek says:

    Pan wybaczy, Panie Bremes, zagapiłem się ;)

    Może powiem coś, co do libertarianizmu zniechęci ale skoro uważam, że takie są fakty…

    Otóż najprawdopodobniej nie jest tak, że ustrój, który nazywamy wolnościowym, i który sobie wyobrażamy, zapewni samorealizację wszystkim.

    Przeciwnie – jakieś wzorce zachowania bardziej egzotyczne mogą być dość skutecznie dyskryminowane, jeśli nawet nie na drodze sądowej, to na drodze równie skutecznej tj. na drodze ostracyzmu.

    Jakie zachowania przegrają na rynku? Tego wiedzieć nie możemy. Możemy jedynie próbować prognozować: sądzić należy, że zachowa się (a nawet bardzo umocni) własność – ta istnieje od tysięcy lat i wykształciła się niezależnie w różnych częściach świata. Przypuszczać można, że padnie własność intelektualna – ta skończyła dopiero lat trzysta.

    Prognozować też można, że ustrój wolnościowy zapewni znacznie szerszy wachlarz swobody działania niż demokracja. Ograniczać ją będzie dynamiczny rynek a nie sztywne ustawy. Jakie będą te ograniczenia – zdecydują rynkowi gracze.

    Cóż – jest to czysta futurystyka. Nie jest tak, że wiemy dokładnie jak wygląda cel, ku któremu staramy się iść.

  8. Bremes says:

    “Pan wybaczy, Panie Bremes, zagapiłem się ;)”

    Proszę, tylko nie Pan. Nie lubię tych zwrotów grzecznościowych. Nie wiem czemu użyłem go wcześniej.

    “Otóż najprawdopodobniej nie jest tak, że ustrój, który nazywamy wolnościowym, i który sobie wyobrażamy, zapewni samorealizację wszystkim.”

    Ustrój, który zapewnia samorealizację wszystkim nazywamy komunizmem :) Niestety ta samorealizacja musi być zgodna z ogólnie przyjętymi normami.

    “Przeciwnie – jakieś wzorce zachowania bardziej egzotyczne mogą być dość skutecznie dyskryminowane, jeśli nawet nie na drodze sądowej, to na drodze równie skutecznej tj. na drodze ostracyzmu.”

    W takim razie, gdzie jest wtedy wolność?

    “Może powiem coś, co do libertarianizmu zniechęci ale skoro uważam, że takie są fakty…”

    Nie do libertarianizmu, a do anarchokapitalizmu. Niektórzy nie zdają sobie sprawy, że minarchizm też należy do nurtu libertarianizmu. Czasami odnoszę wrażenie, że Ty również o tym zapominasz. Ja uważam się za libertarianina(minarchistę), a uważam, że wojsko powinno być państwowe i popieram prawa autorskie.

  9. Popieram says:

    Również tak uważam. Strona nie powinna się ograniczać do głoszenia anarchokapitalizmu, dla mnie to tylko część libertarianizmu, w dodatku całkiem skrajna. Nie popieram nazywania strony w ten sposób, jeśli ograniczacie się do części całego zagadnienia.

    P.S. Nie kasowanie tego komentarza będzie realnym dowodem na akceptowanie wolności słowa.

  10. Maciej Dudek says:

    Komentarze nie są tu usuwane aż tak swobodnie :)

    Co do minarchizmu – jakieś dobre argumenty za minarchizmem, ładnie sklecone + zdjęcie i nie ma problemu – będzie w dziale “Trybuna wolnościowa”. Jeśli idzie o szczegóły to kontakt jest na stronie.

    Nie pretenduję do przedstawiania całego spektrum poglądów, których autorzy określają się mianem libertarian. W sumie – nie pretenduję i do firmowania anarchokapitalizmu, który też nie jest jednorodny.

    Wydaje mi się natomiast, że wersja, która jest tutaj odpowiada mniej więcej wersji dominującej w najbardziej znanych ośrodkach internetowych libertarian polskich – wiki libertarianizm.pl i forum libertarianizm.net.

    Anarchokapitalizm najbliższy jest też chyba Jackowi Sierpińskiemu i Maćkowi Miąsikowi a oni – można tak to ująć – liderują nieformalnie libertarianom w Polsce.

Skomentuj: