Prawo do obrony jest dla utrzymania zasady wolnego wyboru kluczowe. Człowiek, który może się obronić, to człowiek, którego trudno jest zmusić do czegoś, czego sam sobie nie życzy.
Jednym z pięciu kryteriów, jakie sformułowali Zbigniew Brzeziński i Carl Friedrich, które opisują ustrój totalitarny jest państwowy monopol rządu na broń.
Brak prawa do wyboru sposobu obrony czyni z ludzi zbiorowość bezbronną. Ludzie stają się bezwolni i poddani każdemu, kto dysponuje siłą.
Prawo do posiadania i noszenia broni gwarantuje obywatelom USA druga poprawka do amerykańskiej konstytucji. Rząd USA te gwarancje łamie.
Żadne inne prawo nie będzie respektowane, jeśli nie wyposaży się uprawnionych w siłę, która umożliwia jego obronę. Jeśli nie będzie prawa do swobodnego wyboru sposobu obrony, nie będzie żadnego innego prawa.
Prawo do wyboru sposobu obrony obejmuje prawo do powierzenia tej obrony osobie trzeciej.
Libertarianizm przewiduje pełną swobodę wyboru podmiotu, który świadczy usługi obronne. Jakiekolwiek ograniczenia tej swobody są z libertarianizmem sprzeczne.
Na Wikipedii można znaleźć pewne wstrząsające zdjęcie. Widzimy przerażoną rodzinę – są to mieszkańcy wioski My Lai w Wietnamie. Za chwilę będą martwi. Masowego mordu (w tym małych dzieci) dokonają żołnierze armii amerykańskiej. Przeprowadzone postępowanie wyjaśniające nie zaszkodzi sprawcom zbrodni.
Upływ czasu nie zmienia sposobu postępowania armii amerykańskiej. Powszechnie znane są zdjęcia z irackiego więzienia Abu Ghraib.
Według Generała Taguby, autora słynnego raportu, na sprawę Abu Ghraib nie należy patrzeć jak na samowolny wybryk paru żołnierzy. Zebrane przez niego dowody wskazują niezbicie na udział agentów CIA, wywiadu wojskowego oraz wysokich rangą urzędników Pentagonu [cyt. - Wikipedia]
Lekceważenie życia ludności cywilnej nie jest oczywiście wyłączną domeną armii USA. Oto cytat z Gazety Prawnej odnośnie postępowania toczącego się przeciwko żołnierzom polskim oskarżonym o zbrodnie w afgańskiej wiosce Nangar Khel:
Prokurator przywołał we wtorek znane już fragmenty aktu oskarżenia zawierające wypowiedzi żołnierzy m.in. “dowódca jest bojowo nastawiony, możemy walić w wioskę”, “podajcie współrzędne wioski, bo nie wiemy, którą mamy rozwalić”, “patrzcie ilu ich tam lata, przydałoby się przypier….; nie, już po komendzie wstrzymać ogień.; chyba Amerykanie nas podpierd…”. Cytował także komentarz do uwagi, że w wiosce są kobiety i dzieci, który brzmiał: “właśnie do nich strzelamy“.
postępowanie się toczy, nie można rozstrzygać o winie. Faktem jest, że dwie kobiety, mężczyzna szykujący swoje wesele i troje dzieci poniosło śmierć.
Informacje, które dostają się do mediów to zapewne tylko wierzchołek góry lodowej. USA i Polska to kraje o względnie szerokim zakresie swobody wypowiedzi. Można przypuszczać jakich zbrodni dopuszczają się armie państw, gdzie zakres swobody wypowiedzi jest węższy.
Organizacje, które postępują w ten sposób to organizacje zbrodnicze. Libertarianie domagają się prawa do tego, żeby móc powierzyć swoją obronę takiej organizacji, która przestrzegać będzie praw człowieka i zapewni wyciągnięcie konsekwencji od tych, którzy te zasady złamią.
Libertarianie domagają się prawa do swobodnego wyboru armii i systemu obrony terytorialnej. Libertarianie domagają się prawa do zmiany armii, którą finansują, jeżeli z jakiejkolwiek przyczyny zechcą zrezygnować z usług dotychczasowej.
Libertarianie uważają, że nic nie zmusi armii do postępowania zgodnego z powszechnym poczuciem sprawiedliwości bardziej niż realna groźba natychmiastowego odpływu pieniędzy do armii konkurencyjnej.
Tylko w systemie swobodnego wyboru sposobu obrony armia postępować będzie w sposób powszechnie akceptowany stanowiąc kluczowy element stabilizujący system prawny i broniący go.
Prawo do swobodnego wyboru sposobu obrony jest fundamentem dla całego systemu ustrojowego opartego na założeniach libertariańskich. Prawo to czyni taki ustrój realnym i zapobiega zakwalifikowaniu go jako utopii.
Podnoszone wątpliwości:
1. Armia, dysponując siłą, jest w stanie wymusić swój monopol, przez co prawo do wyboru jest i pozostanie fikcją.
Owszem – siłą można wymusić monopol. Możliwe jest też porozumienie pomiędzy armiami (oligopol) czyli w zasadzie stan taki, jaki mamy obecnie.
Podstawową zmienną jest tutaj siła rynku usług militarnych. Im siła ta jest większa, tym monopol wymusić jest trudniej. Jeżeli klientów bedą miliardy a usługodawców miliony wówczas każda pojedyncza próba zaatakowania własnych klientów (a tym w istocie jest siłowa próba ustanowienia monopolu) spowoduje natychmiastowe przejęcie klientów przez inną armię.
Próba puczu oznacza natychmiastowe przekierowanie środków przez klientów i natychmiastową ofertę armii konkurencyjnej, która zademonstrować może przy tej okazji własną swoją siłę broniąc nowych klientów przed usługodawcą-agresorem.
W warunkach silnego rynku usługodawcę może pogrążyć już sam plan zaatakowania własnych klientów. Po stronie pojedynczej armii stoi co prawda siła militarna ale po stronie klientów stoi siła militarna oferentów konkurencyjnych.
Siła militarna armii jest wyzerowana przez siłę militarną konkurencji dlatego też nie może ona stanowić czynnika przymuszającego własnych zleceniodawców.
Bliższego wyjaśnienia wymaga pojęcie “siły rynku”. Na siłę tę wpływ mają czynniki bardzo różne: ilość usługodawców, stopień zróżnicowania oferty, ilość klientów, ich świadomość rynkowa. Im te czynniki są silniejsze tym większa jest siła samego rynku. Na dzień dzisiejszy siła ta nie jest wystarczająca do tego aby rozwinięty rynek mógł powstać, dlatego stabilny jest oligopol.
Na siłę rynku usług militarnych wpływ ma też siła innych, komplementarnych rynków, w szczególności – rynku informacji. Im swobodniejszy jest obrót informacją tym trudniej jest armiom stosować względem swoich klientów przemoc. Wolne media znacznie utrudniać będą niedpouszczalne sposoby pozyskiwania klientów, nie tylko przy użyciu bezpośredniej przemocy ale też oszustwa, podstępu czy niepopartej rzeczywistością propagandy. Armie działać będą w bardzo ścisłym gorsecie powszechnie przyjmownych norm.
2. Działające armie mogą wykorzystać swoją siłę militarną do walki pomiędzy sobą. Powstanie krwawy chaos.
Opisany stan ma miejsce obecnie. Armie mogą wykorzystywać swój potencjał do walki z innymi armiami i czynią to w różnych miejscach na świecie w sposób totalny, niosąc śmierć ludności cywilnej.
Nie zmienia tego stanu rzeczy fakt, że nad armią funkcjonuje rząd. Armia i rząd to części tego samego organizmu. Wojna przy użyciu armii traktowana jest jako “przedłużenie” polityki państwa.
Bardzo ograniczoną formą wpływu na działania państwa w tym zakresie są wybory demokratyczne. Rządy nie są jednak związane wyborczymi deklaracjami a obywatele głosujący przeciw wojnie i tak zmuszeni są do jej finansowania.
Jednym z powodów, dla których ludzie nie mają możliwości zmiany tego stanu rzeczy jest brak możliwości rezygnacji z finansowania armii. Pozbawienie armii jej finansowania to najskuteczniejszy środek kontroli nad jej działaniami.
3. Armia skrępowana “powszechnym poczuciem sprawiedliwości” to armia nieskuteczna. Wygrywać będą armie, które działać będą w sposób mniej skrępowany.
Takie postawienie sprawy to poświęcenie celu na rzecz środka do jego osiągnięcia. Jeśli armia ma mordować po to, żeby zapobiegać morderstwom wówczas jej istnienie traci sens.
Ponadto założenie, że armia działająca profesjonalnie, precyzyjnie i w sposób ograniczony będzie mniej skuteczna od armii działającej w sposób nieograniczony i bestialski bynajmniej nie musi być prawdziwe. Z całą pewnością armia przestrzegająca powszechnie aprobowanych zasad postępowania łatwiej pozyska środki na swoją działalność.
4. Na rynku nikt nie będzie kontrolował armii, dlatego dojdzie do nadużyć.
Współczesna kontrola armii polega na oddaniu głosu raz na kilka lat na wybranego przez siebie kandydata. Kontrola ta jest iluzoryczna: politycy prezentują ogólnikowe programy, którymi i tak nie są związani. Wyborcy finansują wojny, których finansować nie chcą, nawet jeśli głosowali na kandydatów obiecujących ich zakończenie.
W istocie armia prowadzi wojny z pełną swobodą, nie tylko wbrew woli głosujących ale i wbrew ustawom, także konstytucyjnym (jak czyni to US Army).
Współcześnie jedyną realną kontrolę umożliwia wolność wypowiedzi. Opinia publiczna może w ograniczonym zakresie próbować wpływać na bieg wydarzeń.
Urynkowienie usług militarnych znacznie tę kontrolę wzmocni. Armie przestaną być częścią państw, które sterują polityką informacyjną i w całości trafią w zasięg rażenia opinii publicznej. Jeżeli powstanie komplementarny rynek wolnej informacji – kontrola ta ulegnie zwielokrotnieniu.
Wolny wybór armii pozwoli uzyskać ludziom dodatkowy, bardzo skuteczny środek kontroli: kontrolę nad pieniędzmi. Rozwiązanie kontraktu to weryfikacja realna w przeciwnieństwie do wyborów demokratycznych, które stanowią weryfikację w dużej mierze iluzoryczną. Bezsilny akt polegający na wrzuceniu do urny kartki wyborczej zastąpiony zostanie niosącym bezpośrednie skutki aktem powstrzymania się od finansowania.
Żaden system nie jest idealny i nadużyć nie można wykluczyć. Niemniej – pole do ich powstania ulegnie znacznemu zmniejszeniu.
Wolny wybór sposobu obrony stanowi konstrukcję nośną dla całego systemu opartego na doktrynie libertariańskiej. Jest to ten element, dzięki któremu wiemy, że libertarianizm nie jest ideą utopijną.










No dobra, tylko mam jedno pytanie. Co jeśli ktoś odmówi zapłacenia na armię? Albo zrobi to spora grupa ludzi? Wtedy reszta płacących będzie bulić na armię, które będzie po części bronić tych niepłacących. W przypadku policji jest proste rozwiązanie. Jak tego niepłacącego okradną to wynajmie policję, ale co zrobić w przypadku armi1?
No nic. Jak ktoś nie chce płacić to nie chce. W razie jakiejś draki być może będzie miał gorzej (a może okaże się, że słusznie oszczędził trochę kasy).
Jeśli nie będzie zagrożenia – nic się nie stanie, gdy większość oleje obronę terytorialną. Jeśli zagrożenie będzie a mało kto bedzie myślał o obronie – być może wszyscy zostaną skutecznie najechani.
Gdzieś czytałem, że takie rzeczy jak obronność, sądy, policją i służba zdrowia mogą być zawarte w umowach np. o wynajęcie mieszkania lub zatrudnienie. Znaczy właściciel mieszkania zastrzega sobie, że wynajmiesz taką i taką firmę ochroniarską i taką i taka armię.
No, ludzie generalnie wiedzą skąd wieje wiatr i jak się coś szykuje, to skoro potrafią wykupywać żywność na zapas to i potrafią się bronić i korzystać z ofert.
Należy pamiętać, że znaczna większość wojen zostało wywołanych przez rządy dla własnych potrzeb. Gdyby usunąć patogenne rządy poszczególnych krajów zagrożenie wojnami byłoby bliskie zeru. Dobrze uzbrojone społeczeństwo oraz wolny handel z sąsiednimi krajami to moim zdaniem gwaranty pokoju.
Tannehillowie posuwają się do stwierdzenia, że wprowadzenie zasady wolnego wyboru w ogóle wyeliminuje wojny. Nie posuwałbym się aż tak daleko – za dużo jest zmiennych, których wartości w takim systemie nie znamy.
Co prawda znikną jedne przyczyny ale być może nasilą takie, które dzisiaj są marginalne.
Wydaje się jednak, że zniknie pewna przyczyna fundamentalna – agresja zinstytucjalizowana, dlatego dbając cały czas o zdrowy rozsądek i nie popadając w fanatyzm – warto, moim zdaniem, zdecydowanie iść w tym kierunku.
Moim zdaniem są cztery główne powody wojen: terytorium, pieniądze, władza i religia. Poprzez demontaż państwa usuniemy terytorium i władzę, a pieniądze ograniczymy. Niestety zostanie religia, która jest jednym z najbardziej zabójczych rzeczy na świecie.
No jeśli odrzucimy nawracanie mieczem to religia sama w sobie nie może stanowić casus belli.
Terytorium (rozumiane jako własność) i pieniądze to po prostu dobra, które same z siebie też nie są koniecznie związane z agresją.
Jedyny czynnik, który z agresją związany jest z definicji to władza, rozumiana jako narzucanie swojej woli drugiemu bez jego zgody.