Libertarianizm postuluje wolny, niczym nieograniczony wybór rodzaju pieniądza. Oznacza to że:
1) nie istnieje taki środek płatniczy, który ma przymusem narzucaną przewagę nad innymi środkami płatniczymi; nie istnieje instytucja “prawnego środka płatniczego”;
2) nie istnieją przymusowe daniny (podatki), które wyrażone w określonym środku płatniczym sztucznie nadają mu wartość;
3) nie istnieją tzw. banki centralne ani inni uprzywilejowani dzięki użyciu przymusu emitenci, którzy uczestniczą w grze finansowej i jednocześnie ustalają jej reguły.
W praktyce, zdaniem libertarian, spowoduje to anihilację pustej waluty papierowej (fiducjarnej) i zastąpienie jej walutami opartymi na rzeczach o określonej wartości (w szczególności: metalach). Metalizacja waluty ustabilizuje obrót gospodarczy i zlikwiduje niebezpieczeństwo hiperinflacji.
Stabilny, odporny na manipulacje finansowe pieniądz pozwoli wyeliminować te kryzysy gospodarcze, które mają swe źródła w sterowanej emisji pustej waluty.










Czyli mam rozumieć, że waluta byłaby w systemie waluty złotej? Jeśli tak, to bardzo dobrze. Niestety nasi politycy nie znają podstaw ekonomi i nie wiedzą(lub nie chcą widzieć) jak powstrzymać inflację.
Złotej, miedzianej czy podobnej. W dobie obrotu elektronicznego wszystko można łatwo przelewać.
Brak zgody do takiego stanu. Historia pokazuje, że jest to droga donikąd: http://sites.google.com/site/rozmyslacz/home/parytet-zlota
Są dwa problemy fundamentalne:
1. Kto, z czego i czym zakupi złoto? Czyżby grabież społeczeństwa na wzór USA w okresie wielkiego kryzysu? Po co komu skarbiec złomu, z którego nie ma żadnego pożytku (czym się to będzie różnić od parytetu np. do gazu z łupków zakopanych w ziemi).
2. Nie ma żadnej wartości dodanej z takiego stanu rzeczy. Nikt nie stanie się ani bogoatszy ani biedniejszy ze sztywnego parytetu. WYSTARCZY NIE DODRUKOWYWAĆ BANKNOTÓW.
Kolegi “brak zgody” oznacza oczywiście wymuszenie obiegu pieniądza pustego?
Libertarianom nie chodzi o uprzywilejowanie złota tylko o pozostawienie pełnej swobody wyboru rodzaju pieniądza.
Sentyment do metali bierze się z przewidywań co do tego, jaki pieniądz wygra na wolnym rynku. Jeśli jakiś inny to pytanie: jaki?
Choć z gruntu zgadzam się z opinią o wolności wyboru pieniądza, to mam jednak swoje dwa grosze (a nawet pięć):
1. Otóż na dzień dzisiejszy mam wybór pieniądza. W kantorze mogę nabyć waluty obce, w mennicy czy jubilera złoto, gdzieś tam akcje, obligacja itp. Sprowadzając sprawę wręcz do absurdu – mogę kupić wagon wódki, papierosów lub benzyny, bo wierzę, że ma to, lub będzie to miało moc pieniądza. Owszem, nie są to “prawne środki płatnicze” i nie mogę za ich pomocą płacić podatków, czy w sklepie, ale z niewielkim kłopotem mogę wcześniej kupione dobra na powrót przekonwertować na banknoty. Jakoś ludzie się nię palą…
2. Nie rozumiem punktu o podatkach. Rozumiem, że libertarianizm jednak zakłada minimalny rząd. Nie mogę pojąć, z czego będzie finansowana armia, policja, sądy i więzienia. Nie widzę, jak można zaplanować budżet nie mając oparcia w ustalonym pieniądzu.
3. Kiedyś banki (rządy), które emitowały własne pieniądze też wreszcie zaczynały go psuć. Nie chodzi tylko o pazerność, ale jeżeli ktoś zaczyna tak robić, to dlaczego mój uczciwy bank ma ponosić z tego powodu stratę. Pytasz dlaczego stratę? Bo inni dają tańsze kredyty (pieniądze z niczego) i w ten sposób eliminują mnie z rynku. Czy chcemy znów odkryć koło? Tutaj wygrywa pieniądz “gorszy” (dopóki zachowany jest umiar emisji pustego pieniądza). Przynajmniej wygrywa tak długo, aż całkowicie wykoleguje pieniądz “lepszy”, który nie jest konkurencyjny (ma za to ogromną wartość podczas sytuacji kryzysowych, ale wówczas jest masowo skupowany i nie jest wprowadzany na rynek, co dalej pogłębia kryzys). Uważam, że nie istnieje prosta odpowiedź.
4. Na pieniądzu kruszcowym zarabiają głównie sprzedawcy kruszców. Patrząc na realizm sytaucji, nie wyobrażam sobie, że nagle wszystkie banki centralne wykupują góry złota. Jak wyobrażasz sobie taką akcję? A może chcesz zacząć od zera: każdy zaniesie swoje srebrne zastawy do banku i dostanie nowe, lepsze banknoty?
5. Osobiście myślę, że pieniądz docelowo zamieni się wyłącznie w medium elektroniczne (również bez pokrycia). Drzewa wreszcie odetchną ;) A poza tym, będzie tak jak jest.
“A poza tym, będzie tak jak jest” – ja bym raczej zawsze obstawiał, że będzie inaczej niż jest ;)
ad. 1
Bardzo palili się np. do e-gold, Wuj Sam zaatakował, pokasowano konta, poszczuto policją skarbową i pozamiatane. Prawny środek płatniczy, podatki wyrażone w pieniądzu fiducjarnym, czasem to nie wystarczy – wtedy bezpośredni atak.
ad. 2
Libertarianie to anarchokapitaliści i minarchiści. Pierwsi nie przewidują państwa, drudzy – przewidują państwo w skali mikro (niektórzy mówią wyłącznie o państwie dobrowolnym co w zasadzie może oznaczać brak państwa). Część akapów nie uważa minarchistów za libertarian.
ad. 3
Na nieregulowanym rynku pieniądza będą mogły egzystować różnego rodzaju waluty. Wydaje się rozsądnym założenie, że waluty twarde (w całości opierające się na fizycznej rzeczy o stabilnej wartości) będą miały w tym rynku jakiś udział. Spora część libertarian uważa, że będzie to pieniądz podstawowy (nie jest to postulat tylko prognoza). Postulatem jest pełna swoboda wyboru rodaju pieniądza.
ad. 4
Ale kruszec ma wartość i teraz, więc jego właściciele zarobią jedynie na ewentualnym wzroście jego wartości. Sposób przejścia na system waluty rzeczywistej zależał będzie od tego, czy będzie to niekontrolowany upadek waluty fiducjarnej (jak marka weimarska, węgierskie pengo lub dolar Zimbabwe) czy też jakaś genialna akcja przeprowadzona przez państwo.
ad. 5
Właściciel pieniądza elektronicznego bez pokrycia zawsze będzie niepewny, czy ludziom nagle nie odniechce się używać elektrycznych impulsów opiewających na próżnię. Jeśli jakiejś grupce z jakichś przyczyn się odniechce – prawdopodobny jest efekt domina, run zakupowy i spadek wartości waluty do całkowitego zera. Nie trzeba przypominać, że złoto do zera jak dotąd nie spadło…