„W światowej gospodarce dzieje się coś dziwnego” obwieszcza przedwczorajsza Rzeczpospolita w informacji „Rekordowo droga ropa za supertanie dolary”.
Ponad 83 dolary za baryłkę Brenta w Nowym Jorku i 745,50 dolarów za uncję złota (które jest najdroższe od 28 lat) to ponury ale spodziewany sygnał dla tych, którym nieobcy jest termin Peak Oil.
Rzecz pewna: rychłe wyczerpanie się dotychczas używanych zasobów energetycznych Ziemi przechodzi w rzecz wysoce prawdopodobną – że dzieje się to teraz i że będzie miało przebieg bardzo gwałtowny.
„W roku 1944 badacze przenieśli populację 29 reniferów na Wyspę Św. Mateusza, niezamieszkałą wyspę na Morzu Beringa. Na szczęście dla reniferów, wyspa miała bogate zasoby ich ulubionego jedzenia: porostów. Mając obfite zasoby jedzenia gotowego do spożycia, populacja wybuchła do 6,000szt. w roku 1963. W tym momencie renifery były wszędzie, na całej wyspie. W roku 1966 jednak na całej wyspie były już tylko ich szkielety. W ciągu tych trzech lat zjadły wszystkie porosty wyspy, w wyniku czego populacja spadła do jedynie 42 sztuk.” – czytamy w serwisie Peak Oil.
Eksperyment z reniferami ukazuje identyczne z obecnym zjawisko – wyczerpanie się dostępnych źródeł energii umożliwiających funkcjonowanie społeczności w dzisiejszym kształcie.
Nie dysponujemy pełnowartościowym zamiennikiem dla paliw kopalnych, podobnie jak renifery nie dysponowały pełnowartościowym zamiennikiem dla spożywanych porostów.
Znane alternatywne źródła energii nie wypełniają luki po ropie naftowej.
Ostatnią nadzieją jest ludzka wynalazczość – ta z pewnością nie da o sobie znać spętana etatystycznym łańcuchem.
Czas w jakim nowe, nieznane źródła energii należałoby uruchomić aby zachować cywilizację w obecnym kształcie już nadszedł a według niektórych – już minął.
Maciej Dudek
RSS Feed
Posted in 
Peak oil to tylko teoria i jak widać w podlinkowanym artykule z wikipedii nie do końca się sprawdzająca oraz krytykowana. Weźmy np. takie badanie z Cambridge Energy Research Associates: http://www.cera.com/aspx/cda/public1/news/pressReleases/pressReleaseDetails.aspx?CID=8444
Badacze szacują zasoby (konwencjonalne i niekonwencjonalne) ropy na 4-krotnie większe niż dotychczasowe estymaty. Szczyt produkcji przewidują na ok. 2030 rok, a potem wbrew teorii Peak oil, nie gwałtowny spadek ale powolne zmniejszanie się – co pozwoli bez problemu wejść na rynek nowym technologiom.
Powiem szczerze – chciałbym, żeby tak było.
Zauważ jednak, że przywołane przez Ciebie badania nie przeczą zjawisku tylko przesuwają je w czasie o jakieś 20 lat.
Zauważ, że póki co nie ma na horyzoncie źródeł alternatywnych – czy pojawią się w ciągu 20 lat (zakładając, że akurat ta, najoptymistyczniejsza prognoza czasowa jest prawdziwa)?
Wreszcie zauważ, że cała technologia ma korzenie w taniej ropie. Jeśli te korzenie zaczną usychać – więdnąć zacznie i technologia. Jeśli technologia więdnie – spada innowacyjność. Jesli spada innowacyjność – spada prawdopodobieństwo nocych odkryć. Samonapędzający się mechanizm.
A ropa nieustannie i silnie drożeje dziś a nie jutro lub za 20 lat.
“… przywołane przez Ciebie badania nie przeczą zjawisku tylko przesuwają je w czasie o jakieś 20 lat.”
Nie do końca, o 20 parę lat odsuwają szczyt produkcji, podważają natomiast tezę o bardzo szybkim spadku po osiągnięciu szczytu, w zamian postulują wytworzenie się na wykresie produkcji ropy tego ich falującego plateau, w efekcie odsuwają jakieś poważne problemy z niedoborem ropy o co najmniej 50 lat. Oczywiście jeżeli model jest poprawny.
“… póki co nie ma na horyzoncie źródeł alternatywnych – czy pojawią się w ciągu 20 lat”
Na horyzoncie jest np. wodór.
“… cała technologia ma korzenie w taniej ropie. Jeśli te korzenie zaczną usychać – więdnąć zacznie i technologia. Jeśli technologia więdnie – spada innowacyjność. Jesli spada innowacyjność – spada prawdopodobieństwo nocych odkryć. Samonapędzający się mechanizm.”
Nie zgadzam się z tym rozumowaniem, chyba masz za mało wiary w prawa popytu i podaży. Porównanie z usychającymi korzeniami jest bardzo malownicze ale moim zdaniem to nie tak …
Ceny ropy obecnie rosną, co powoduje lub spowoduje powstanie kilku zjawisk:
- wzrost zainteresowania niekonwencjonalnymi źródłami ropy, rozwój technologii ich wydobycia, czyli prawdopodobnie możliwość zwiększania produkcji ropy
- rozwój technologii oszczędzania zużycia ropy – przykład hybrydy czy coraz wydajniejsze silniki, skutkujące osłabieniem wzrostu popytu na ropę
- wzrost zainteresowania alternatywnymi źródłami energii (obecnie największe inwestycje idą chyba w wodór), także skutkujące osłabieniem popytu na ropę
Każdy kolejny wzrost cen ropy, to kolejny bodziec do inwestycji w wymienione technologie (bo wzrasta ich opłacalność), a realne efekty z tych inwestycji to z kolei bodziec do spadku cen ropy (poprzez osłabienie popytu czy zwiększenie podaży). Taka prosta analiza pozwala przypuszczać, że proces kończenia się ropy rozciągnie się w czasie na lata, przy jednoczesnym rozwoju technologii zastępczych.
W latach 60-tych Klub Rzymski straszył, że przed końcem XX wieku skończą się nam różne surowce (np. żelazo), na skutek własnie rosnącego wydobycia i zapotrzebowania. Jak na razie rosnące zapotrzebowanie spowodowało tylko odkrycie nowych zasobów, rozwój technologii wydobycia i odzyskiwania …
Co do innowacyjności, to ta nieprzerwanie rośnie (niektórzy twierdzą, że wykładniczo) od co najmniej 200 lat, mimo zanikania różnych technologii i gałęzi gospodarki … W końcu potrzeba matką wynalazku ;)
“A ropa nieustannie i silnie drożeje dziś a nie jutro lub za 20 lat.”
Rośnie też cena złota … Hmm, a może to pieniądze tracą na wartości w stosunku do rzeczy posiadających bardziej namacalną wartość niż papier? ;) W końcu banki centralne sypnęły ostatnio sporym pieniądzem …
Ja się z tym wszystkim całkowicie zgadzam, z prawami rynku w szczególności (ba – sądzę, że to antyrynkowy etatyzm hamuje innowacyjność, w szczególności na rynku energetyki).
Wolny rynek może wiele, niemniej nie jest wszechmocny.
Gdyby wszystkie zasoby paliw kopalnych zniknęły w jednej sekundzie czy prawo popytu i podaży uchroniłoby cywilizację przed tąpnięciem?
Zapewne nie.
A gdyby to samo trwało 200 lat w sposób jednostajny czy prawo popytu i podaży uchroniłoby nas przed krachem?
Zapewne tak.
Oil Peak mieści się gdzieś pomiędzy tymi widełkami. Nie jest kwestią ocena CZY rynek sobie z tym poradzi. Kwestią jest czy ZDĄŻY.
Wiele wskazuje na to, że nie.
Piszesz o wodorze. Jestem laikiem ale o wodorze jako alternatywie można przeczytać tutaj: http://www.peakoil.pl/wodor-samochody-hybrydowe.htm
W żadnej innej dyskusji nie chciałem tak nie mieć racji jak w tej ;)
pozdrawiam
No to widzę, że przede wszystkim nie zgadzamy się tutaj:
“Nie jest kwestią ocena CZY rynek sobie z tym poradzi. Kwestią jest czy ZDĄŻY.”
Przyszłość to domena wróżek, więc nie ma się co spierać, opinie już wymieniliśmy :)
Co do wodoru to autor podlinkowanego artykułu chyba przesadza, twierdząc, że paliwo wodorowe jest mitem. Oczywiście zostały problemy do rozwiązania, koszty są wysokie (choć przy rosnących cenach ropy czynnik ten może stracić na znaczeniu), ale z drugiej strony powstają już prototypy wodorowych samochodów. No i oczywiście wodór to nie jedyna alternatywa, ale ostatnio chyba najczęściej rozważana.
Wodór to przede wszystkim żadna alternatywa bo to nie źródło a nośnik energii.
Na razie efekty nie zwiększania produkcji przy wzrastającej cenie widać jak na dłoni. A co dopiero jak produkcja będzie spadać.. nawet 2 proc rocznie.. krew na ulicach