Partia Kobiet nadchodzi!

  Już słońce wstaje, pszczółka w kwiatuszek zaglądać zaczyna, rosa z listków opada przy dźwięcznych promykach świtu. Wstaje nowy dzień, dzień nadziei, dzień lepszej przyszłości, dzień łagodności, dzień… PARTII KOBIET! 

Na apel pani Manueli Gretkowskiej, jak podaje Gazeta.pl odpowiedziały rozsiane po całej Rzplitej jak perełki po bajkowym sezamie  pielęgniarki, studentki, artystki, prawniczki i gospodynie domowe”. Popodnosiły zainteresowane główki jak kalaharyjskie surykatki zaintrygowane uwodzicielskim dźwiękiem fletu wielkiej polityki. 

Gazeta.pl zdecydowaną kreską szkicuje ożywienie oraz ideologiczny ferment wśród „pielęgniarek, studentek, artystek, prawniczek i gospodyń domowych”: 

Wymieniają kontakty na stronie internetowej (…) na forum trwa wymiana informacji: Lublin szuka liderki, Kraków organizuje spotkanie z Gretkowską. Małe grupy powstają nie tylko w dużych aglomeracjach (…), ale też w małych miasteczkach i wioskach. Spisywane są pierwsze postulaty: walka z przemocą w rodzinie, oświata seksualna w szkołach czy refundacja środków antykoncepcyjnych” 

„W całym kraju powstają grupy robocze. – Każdy będzie się zajmował tym, do czego mu najbliżej: edukacją, służbą zdrowia, rynkiem pracy, interwencjami. Mnie na przykład bardzo interesują prawa dziecka” –  oświadcza jedna z owych rozbudzonych politycznie, pracowitych pszczółek. 

Ten przeciekawy z przyrodniczego punktu widzenia wyrój przyciągnąć może buzie znane i uwielbiane. 

Czy np. pani Kazimierze Szczuce, błyskotliwej i bezkompromisowej pogromczyni Madzi Buczek daleko byłoby do nowej formacji? Takie gruboskórne chamstwo, jakim pani Kazia raczyła pokornych uczestników jednego z przygłupich teleturniejów z pewnością nadałoby delikatnej, kobiecej partii druzgoczącą siłę uderzeniową.  

Niemniej i pani Kazia ma przecież słabe strony. Nieco się ostatnio rozhisteryzowała gdy pan Jagielski w innym genialnym programie, zwanym bodaj „Dwururka”, mówiąc o pięknych kobietach stwierdził bez ogródek patrząc na panią Kazię: „ale nie, ciebie to nie dotyczy”. Pani Kazia zapomniała, że na chamstwo nie można się oburzać i nieopatrznie sama się oburzyła nazywając chamstwo chamstwem właśnie. Jakby tego było mało, na antenie zarzuciła panu Jagielskiemu… hm… jakby to powiedzieć politycznie… – że, hm…  nie wszystko ma on duże. 

I chamstwo przed telewizorami miało zatem swój ubaw, nie baczne na to, że dusza pani Kazi załkała z samej głębi, bo przecież ileś tam energii w swoją urodę ostatnio zainwestowała… 

Innym asem w partyjnym rękawie mogłaby być posągowa poseł lewicy pani Izabella Jaruga-Nowacka, co to podobno reprezentuje „rzadki na naszej scenie politycznej model kobiecości kobiecej, ale nieflirtującej” jak się wyrazić miała feministka Agnieszka Graf. 

Pani Izabella podzieliłaby się sekretem jak w ciągu 15 miesięcy urzędowania na stanowisku ministra do spraw równego statusu kobiet i mężczyzn wydać 51 tys. zł publicznych pieniędzy na “zakup usług gastronomicznych” bawiąc się w jednej z najdroższych warszawskich restauracji – Casa Valdemar w taki sposób aby zachować figurę. 

Tak przynajmniej pani Izabella sama uważa, bo przecież powiedziała pani Renacie Beger, że w Casa Valdemar to była promocja jakichś „okularów równości” (???) i jeżeli Pani Renata uważa, że pani Izabella te pieniądze przejadła, to pani Izabella życzy pani Renacie podobnej figury. Widać i pani Renacie można powiedzieć rzecz chamską. 

Zresztą – może pani Izabella zrzuciła niepotrzebne kilogramy podróżując? W końcu wydała w ciągu tych 15 miesięcy jakieś pół miliona złotych na zrównujące status kobiety i mężczyzny podróże swej „zachowanej” figury. 

Ale dość moich nędznych fobii. Niech wjedzie think-tank nowej formacji, usta dmące dziś w feministyczny róg. 

Drodzy Państwo! Pani Manuela! 

Po tej szumnej zapowiedzi zaczyna być ciężko, albo łatwo – jak kto woli. Oprócz gorącej walki o prawo kobiet  do nieskrępowanej aborcji póki co nie widać zbytnio co to pospolite ruszenie ma zamiar w naszym kraju poczynić. 

W odtrąbionym w mediach manifeście-felietonie pani Gretkowskiej zatytułowanym „Dość upokorzeń” i zamieszczonym w “Przekroju” pływają może jeszcze jakieś wyjałowione kłaczki w postaci np. „edukacji seksualnej” ale tak prawdę mówiąc – nie ma tam niczego, co możnaby chociażby wyśmiać. 

Wiadomo, że pani Manuela nie lubi trzęsących naszym krajem bliźniąt. Napisała nawet: 

„Czym kierowali się bracia Kaczyńscy, zamieniając Lubelską na Gilowską? Poglądy obu pań są zbyt od siebie różne, by mówić o korekcie politycznej. Łączy je tylko płeć. Dlatego psychoanalityk przypomniałby zapewne dzieciństwo Kaczyńskich. Finansami ich domu zarządzała owdowiała matka. Bracia przywykli więc do silnej ręki kobiety zajmującej się domem”. 

Na uwagę, że nie było minister Lubelskiej tylko Lubińska i że ojciec Lecha i Jarosława Kaczyńskich zmarł nie w ich dzieciństwie tylko w zeszłym roku, pani Manuela odpowiedziała z feministyczną finezją: 

„Najpoważniejszą pomyłką w moim felietonie było stwierdzenie, że bracia Kaczyńscy w dzieciństwie stracili ojca. Ale jeszcze nie musimy znać na pamięć życiorysu Wielkich Przywódców – jedynie to mam na swoje usprawiedliwienie” 

Jak więc widać, w dobie tryumfu bezczelności formacja pani Manueli wcale nie jest bez szans. 

Ale żeby nie było, że za mało daje się tu wypowiadać pani Manueli – zacytuję jeszcze kawałek wywiadu jakiego udzieliła wymienionej wyżej pani Kazimierze Szczuce w programie Pegaz w roku 2003 (dzieci – odejść od monitora!): 

 

„Kazimiera Szczuka: Tam poznaje faceta, który ją bzyka nad jeziorem. Otwiera jej się nowa ścieżka duchowa... 

Manuela Gretkowska: Dlaczego ty używasz takich słów jak bzyka? 

Kazimiera Szczuka: Tak troszeczkę to wygląda, niestety. 

Manuela Gretkowska: Seks uważasz… 

Kazimiera Szczuka: Ale ty używasz takich słów jak pizda. 

Manuela Gretkowska: Każda ma pizdę, ale nie znaczy, że tę pizdę bzyka. Tam jest początkowo bardzo wysublimowana miłość i zakochanie. Pamiętasz taką anegdotę. Barbara Toruńczyk siedziała w więzieniu. Próbowała ją zaangażować do swojego domu burdelmama, gdyby Barbara Toruńczyk, uwięziona po marcu’68, wyszła ona wolność i nie miała co robić. Została tym zaszokowana. Dlaczego ja? Młoda, piękna. “Bo widzisz my to się pierdolimy, a wy intelektualiści to się kochacie”. I oni się nie bzykają, oni się kochają. Ten facet jest na bardzo wysokim poziomie, ona też. I to na początku nie jest zwierzęce uczucie. Dlatego jestem zaszokowana tymi słowami w twoich ustach.

Kazimiera Szczuka: Można powiedzieć pieprzyć, można powiedzieć pierdolić, można powiedzieć ruchać... 

Manuela Gretkowska: …można wszystko… 

Kazimiera Szczuka: można powiedzieć wagina, można powiedzieć pizda, można powiedzieć cipka. 

Manuela Gretkowska: Ale wiesz dlaczego opis erotyczny jest taki duży, bo używam tylu słów, żeby nie powiedzieć bzykam. Bo tam są różne odmiany zapachów, ciepła, czułości. Nie chciałam napisać: leżą, pierdolą się i bzykają. No problem. Ale właśnie tego nie robię, żeby nie powiedzieć…” 

No i czyż nie są te pszczółki urocze? :)

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply