Działający w Polsce m.in. przy Uniwersytecie Jagiellońskim Instytut Konfucjusza zainicjował program nauki języka chińskiego w szkołach krakowskich. Język chiński ma się pojawić w kilku szkołach od września – z początkiem kolejnego roku szkolnego. Na razie nie wiadomo, które szkoły zostaną objęte programem.
Instytut Konfucjusza (jedna z ponad 120 tego typu instytucji na świecie) działa w celu propagowania języka i kultury chińskiej. Stawia sobie za cel “przełamanie stereotypów o rzekomej niemożności nauczenia się języka chińskiego“. Sieć zainicjowano w roku 2004 instytutami w Taszkiencie i Seulu.
Adina Zemanek z krakowskiego Instytutu Konfucjusza przekonuje, że nauka chińskiego nie jest trudniejsza niż nauka angielskiego a Polakom przychodzi ona łatwiej z uwagi na występowanie w polskim i w chińskim podobnych dźwięków.
RSS Feed

Posted in
Tags: 
Wiele lat temu podobny “eksperyment” prowadzony był w warszawskim XVI L. O. im. A. F. Modrzewskiego. Zajęcia odbywały się dwa razy w tygodniu po 45 minut (o ile dobrze pamiętam!). Co prawda w końcu z niego zrezygnowano, ale kilka osób (m. in. mnie) skłoniło to do podjęcia studiów na sinologi. Nie wiem, jak mają wyglądać zajęcia organizowane przez Instytut Konfucjusza, uważam jednak, że w warunkach lekcji szkolnych o prawdziwym opanowaniu języka mowy raczej być nie może. Można natomiast zdobyć pewne podstawy i ogólne pojęcie o tym, jaki ten język jest – tak, żeby później było łatwiej podjąć dalszą naukę.
Rzeczywiście w języku polskim i chińskim występuje wiele podobnie brzmiących głosek, co rzeczywiście sprawia, że Polakom chińska wymowa przychodzi nieco łatwiej i poprawniej, niż osobom angielskojęzycznym. Nie znaczy to jednak, że uda nam się cokolwiek osiągnąć bez ciężkiej pracy i gimnastyki narządów mowy! To samo odnosi się do nauki pisma – nie wyobrażam sobie zapamiętania większej ilości znaków chińskich bez spędzenia długich godzin nad zeszytem i żmudnego pisania, pisania i jeszcze raz pisania…
Za główny powód małej popularności nauki tego języka w naszym kraju uważam fakt, iż nadal Chiny jawią nam się jako kraj niezwykle odległy – tak geograficznie, jak i kulturowo. Przyjmujemy założenie: “nie dość, że trudno, to w ogóle po co?” Oczywiście, koszt takiej nauki też jest wysoki – jak w przypadku wszystkiego, co rzadkie. Względnie mała konkurencja wśród szkół nauczających języka chińskiego oraz duży koszt wynajecia kompetentnego nauczyciela sprawiają, że ceny kursów nie są niskie.
Bez sensu … jeżeli ktoś chce się uczyć języków idzie do szkoły językowej na kurs, za $$. Nie słyszałem, żeby ktoś nauczył się jakiegoś języka w publicznej.