Libertarian w Polsce doliczyłem się trzydziestu. Z tej trzydziestki jest może kilkunastu porządnych akapów. Z kolei z tych kilkunastu za realną możliwość ma libertarianizm najwyżej kilku.
Tych kilka osób to ideowcy, którzy chcieliby wprowadzić libertarianizm bądź to odgórnie, wykorzystując mechanizmy jakie daje demokracja i propaganda, bądź oddolnie – organizując małe społeczności ludzkie i rozwijając tę organizację wzwyż.
Z kolei z tych kilku chyba tylko ja uważam, że spontaniczne przepoczwarzanie się demokracji w libertarianizm jest już w toku.
Jako, że prowadząc Gazetę Libertariańską w dużej mierze opisuję własny, egzotyczny światopogląd – siłą rzeczy czyta to garstka internautów. Nic zatem dziwnego, że każdy czytelnik jest na wagę złota a już komentator to w ogóle bezcenny :)
Tekst o prywatnych armiach zamieściłem reagując na komentarz Melwina, który stwierdził, że zachodzące zmiany idą w przeciwną do libertarianizmu stronę.
Z kolei tekst niniejszy to odpowiedź na komentarz Krzyśka Skóry, który zarzucił mi niepotrzebne brudzenie sobie rąk analizą politycznego szamba.
Zdaniem Krzyśka bardziej sensownym działaniem jest pozytywistyczna „praca u ściółki” na poziomie lokalnych społeczności.
Poniekąd Krzysiek ma rację.
Libertarianizm znakomicie kiełkuje w społecznościach lokalnych. Już od jakiegoś czasu przymierzam się do tekstu o organizacji tzw. zamkniętych osiedli. Stamtąd libertarianizm JUŻ podmywa demokratyczną piramidę i kwestia ta pomału przestaje ograniczać się li tylko do zamkniętych enklaw VIP-owskich.
Czysto libertariański charakter miała akcja w Józefowie, o której pisałem niedawno.
I Krzysiek mówi prawdę. Ale nie mówi całej prawdy.
Przemiany libertariańskie uważny obserwator może wskazać także w świecie makro.
Pisałem już o prywatyzacji wojskowości. Libertariański charakter ma też rosnąca swoboda obiegu informacji, nienadążanie państwa za uciekającym wciąż „piractwem”. Libertariański charakter ma rosnąca przejrzystość życia publicznego, wszelkie „listy dłużników”, wścibstwo mediów, rozpuszczanie się państwa w tyglu korporacji, coraz widoczniejszy upadek molochów państwowego szkolnictwa i lecznictwa, coraz większa alienacja świata polityki, coraz niższa frekwencja wyborcza (tylko czekać na obowiązek głosowania!), coraz większy chaos wewnątrz organizacji państwowej.
Nie ma powodu, żeby ograniczać swoją uwagę wyłącznie do spraw skali mikro, skoro trwające zmiany takiego ograniczenia nie mają. W szczególności nie ma powodów, żeby taki kaganiec nakładała sobie gazeta internetowa, która ma ambicje te zmiany opisywać.
Nie można też nie doceniać wagi otrzymywanych tą drogą informacji. Czy informacja, że sama tylko afera węglowa wygenerowała w ciągu ostatnich 13 lat straty porównywalne z krajowym budżetem Polski nie jest jednym z wielu gwoździ do demokratycznej trumny?
Nawet jeśli istotnie zmiany wyjdą od podstaw – tak czy inaczej zderzą się prędzej czy później z tym, co jest na szczytach.
Czemu zatem cenzurować własne myślenie i na te szczyty już teraz nie patrzeć?
Maciej Dudek
RSS Feed
Posted in Uncategorized 