Jak zdycha cyfrowa ochrona praw autorskich

DRM – technologie ograniczające używanie przez odbiorców informacji elektronicznej, które miały bronić tzw. praw autorskich pomału zdychają.

Jak się okazuje – agora szybko eliminuje ten sztuczny twór. Ludzie po prostu nie kupują utworów zarażonych DRM-em a ci co jednak kupili – zostaną z ręką w nocniku.

Odtwarzanie “ultralegalnego” utworu z DRM wymaga korzystania z odpowiedniego mechanizmu stręczonego przez dostawcę utworu. Otóż owi dostawcy (m.in. Microsoft, Sony i Yahoo), w związku z kompletną klapą DRM zamierzają się z tego kuriozum wycofać.

A jeśli jakiś spolegliwy obywatel kupił taki prawowierny utwór? No cóż – po zwinięciu straganu przez dostawcę jego utworek po prostu przestanie grać.

Oczywiście są protesty, grożenie pozwami itd. W swojej łaskawości Microsoft przedłużył DRM na trzy lata, Sony – do końca roku bieżącego. Klienci Yahoo! Music Store usłyszą ciszę zapewne już z upływem września.

Ci, którzy finansowali te bzdury, naiwni klienci, poniosą stratę. Naiwność bywa kosztowna.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply