Inflacja to kradzież doskonała – nikt nigdy nikogo nie złapał za rękę.
Ktoś (mniejsza o to kto) zwiększa ilość pieniądza w obiegu (mniejsza o to jak). Ilość towarów się nie zmienia a ilość pieniądza się zwiększa. Skutek: zwiększają się ceny towarów wyrażone w pieniądzu.
Gdyby ilość pieniądza zwiększyła się proporcjonalnie u każdego – nikt nie byłby stratny. Byłoby trochę niedogodności związanych z posługiwaniem się większą ilością jednostek pieniężnych (o tym, że może to być kłopotliwe przekonali się Niemcy, którzy kiedyś zamiast portfeli używali walizek).
Ceny mogą rosnąć a dochody – niekoniecznie. Oznaczać to może, że nowo wyemitowany pieniądz pojawił się u kogoś innego (mniejsza o to, u kogo).
Jeśli zwiększy się liczba pieniądza w obiegu to wyłącznie dzięki temu, że jakiś uczestnik obrotu te nowe pieniądze za darmo otrzymał – nie ma innej możliwości.
I tutaj widzimy naszego złodzieja – otrzymuje on pieniądze z powietrza. Gdy je wydaje – rosną ceny. Inni finansują jego prosperity płacąc za wszystko drożej niż dotychczas.
Kupując droższy bochenek chleba nikt z reguły nie myśli o tym, że nadwyżka ląduje w czyjejś kieszeni (i nie jest to kieszeń piekarza).
Tak wygląda inflacja – genialna forma kradzieży wynaleziona przez człowieka. Jedyną rzeczą, o którą musi zadbać złodziej, to przymusowość tego systemu.
O tyle jest to łatwe, że większość okradanych nie zdaje sobie z niczego sprawy.
RSS Feed
Posted in Uncategorized
Tags: 
A ja mam tutaj ciekawostkę. Jeżeli ilość pieniądza będzie stała, a ludzie zaczną wymierać tj. populacja się kurczy, mamy podobny efekt. Średnia ilość pieniądza na głowę się zwięsza, a ilość towarów maleje, bo maleje konsumpcja (coraz mniej ludzi). Aby temu przeciwdziałać, ktoś musiałby ograniczać ilość pieniądza w obiegu (podatki, wzrost stopy procentowej?). I nie ma znaczenia, czy pieniądz jest papierowy, czy kruszcowy.
No tak, tutaj mielibyśmy wyraźnych beneficjentów tego zjawiska – spadkobierców :) Gdyby spadek wielkości populacji spowodował bezużyteczność dotychczasowego pieniądza pewnie pieniądzem zostałoby coś innego, bardziej dostosowanego do nowych warunków.
W tematykę pieniądza dopiero się zagłębiam, ale jak się to ma do infalacji ciągnionej przez popyt?
@Sundance Kid, w zdecentralizowanym społeczeństwie taki rodzaj inflacji by występował bardzo rzadko i byłby bardzo krótki. Poza tym taka inflacja jest dobra podczas klęsk żywiołowych.
Przykładowo:
Jest klęska żywiołowa, więc plony są dużo mniejsze. Przez to rosną ceny. Dzięki temu ludzie kupują mniej jedzenia, ale starcza dla większej ilości osób. Gdyby ceny państwowo byłby ustalone na takie same to ludzie na początku kolejki wykupili by wszystko. Poza tym, konkurencja spowodowałaby wojnę cenową.
Niestety związki zawodowe pod wpływem wzrostu cen żywności domagałyby się podwyżki płac i przez to utrzymania tej inflacji.