
Jacek Osuch, fot.: sejm.gov.pl
Prawo i Sprawiedliwość, poseł VI kadencji wybrany w okręgu wyborczym nr 13 w Krakowie przez 2458 osób.
Pan Jacek jest ojcem kolejnego nakazu obciążającego kierowców – obowiązkowej kamizelki odblaskowej. Wychodząc z samochodu na drodze będzie trzeba to coś ubrać.
“To ważne dla naszego bezpieczeństwa, aby być widocznym na drodze” – informuje pan poseł.
Pan poseł zaczął montować poparcie dla swojej idei już w 2009 roku. Aktualnie jego pracowite starania są już prawie na finiszu: Marek Konkolewski z Komendy Głównej Policji właśnie “ujawnił” że o obowiązkowych kamizelkach odblaskowych mowa była kilka dni temu na posiedzeniu Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.
Dostawcy oczywiście już są w pogotowiu i ofiarnie czekają na zielone światło. Bardzo chętnie sprzedadzą życiodajne kamizelki. Rusza akcja “Jestem widoczny! Odbija mi rozsądek” organizowana przez “grupę projektantów” pod wodzą Lidii Skuzy i Franciszka Małeckiego-Trzaskosia.
Podobno “na naszych drogach trwa ciągła walka“. I my się z tym zgadzamy – na naszych drogach trwa ciągła walka. O klienta. Dostanie ze dwa mandaty i kupi.
Może doczekamy się obowiązkowych czapek-pilotek z pulsujacym sygnałem świetlnym na czubku? Dziś żart, jutro rzeczywistość.
Teraz punktacja aktywności etatystycznej pana posła Osucha: 8 punktów na 22 możliwe. Punkty zarobione głównie na upokarzającym charakterze obowiązku i na jego powszechności.
Panu posłowi Osuchowi gratulujemy zaszczytu otwarcia Wielkiej Księgi Polityki, która nazywa się nowocześnie i na czasie: gov.watch.
kto: Jacek Osuch
co: obowiązkowe kamizelki odblaskowe
punktacja: 8/22
RSS Feed
Posted in 
Durny artykuł. Jestem za kamizelkami, bo sam bym przywalił w nocy w gościa, który takowej nie miał. Może pasów też nie trzeba zapinać, kasków nie używać. Gdyby nie te nakazy, to 90% ludzi o płytkiej wyobraźni jeździłoby bez pasów i woziło dzieci bez fotelików samochodowych.
Ja oceniam ten przepis bardzo dobrze, ponieważ poprawia on bezpieczeństwo moje i innych uczestników drogi (w odróżnieniu od nakazu zapinania pasów i jeżdżenia w kasku, które mają wręcz odwrotny skutek). Na wolnym rynku wybrałbym drogę, której właściciel nakazuje kierowcom noszenie kamizelek (używanie świateł, trójkąta ostrzegawczego, ograniczenia prędkości itd.).
Maciek – ta inicjatywa, to strata czasu. Ludzie na co dzień spotykają się z masą głupich, państwowych przepisów i zdają sobie z nich sprawę, a dla libertarian to, czy rządzący wprowadzają dobre czy złe przepisy nie powinno mieć w ogóle znaczenia. Powinien to robić prywatny właściciel. Myślę, że korzystniej przeznaczyć swój czas na promocję libertarianizmu oraz działalność w szarej i czarnej strefie.